Ciekawą anegdotę związaną z Draculą opowiedział Krzysztof Zanussi, wspominając, że gdy Kilar przyjechał do Coppoli i przywiózł nuty ścieżki dźwiękowej do Draculi spotkał się przed nagraniem z redaktorami muzycznymi. I padło z ich strony pytanie, czy on aby sam to wszystko zinstrumentował? W podtekście przypomnieć im się musiały przygody różnych piosenkarzy, co to nut nie znają, a jakąś muzykę niby piszą. Amerykańscy redaktorzy muzyczni przyzwyczajeni są do tego, że przychodzi kompozytor, wystukuje melodię na fortepianie, a potem przychodzi rzemieślnik, który zna się na instrumentach, na orkiestrze i całą kompozycję rozpisuje na instrumenty. I Wojtek na początku został właśnie tak potraktowany. Wojtek zareagował, jak powiadał, z ogromnym oburzeniem: „Przecież ja jestem kompozytorem, więc sam instrumentuję, to integralna część mojej pracy”. A redaktor odpowiedział ze smutkiem: „No, bo wie pan, tu jest dodatkowych kilkadziesiąt tysięcy dolarów do wzięcia za instrumentację, to czy pan nie chce, żeby to panu wypłacić?”. I wówczas Wojtek wielkim głosem zakrzyknął: „Ależ oczywiście” – bo zrozumiał, że to nie o honor idzie, tylko o pieniądze! (Maria Malatyńska Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz, Scherzo dla Wojciecha Kilara, 2002)

Kolejne lata przyniosły takie dzieła, jak Sinfonia de motu dedykowana Fizykom Polskim, September Symhony, Symfonia Adwentowa, Veni Creator, Magnificat, Hymn paschalny i wiele innych. Kompozytor zdradzał w nich wyraźną dążność do uproszczenia języka muzycznego, stosuje charakterystyczną dla siebie repetytywność motywów i fraz muzycznych oraz długie płaszczyzny harmoniczno-fakturalne. Jedym z ostatnich dzieł kompozytora był II Koncert fortepianowy, którego zakończone wielkim sukcesem prawykonanie miało miejsce 14 października 2011 w Katowicach.

Wojciech Kilar zmarł 29 grudnia 2013 roku w Katowicach.